Statystyka

Październik! ~~~

Październik
Nauka, nauka i nauka!
Powoli Robi Się Coraz chłodniej. Weekendy uczniowie spędzają w miasteczku.


Punkty przyznawane SĄ dopiero od roku szkolnego AŻ zrobić Początku wakacji - wtedy na Początku piszecie nazwę domu :. Od ... do / CD ...]
W WAKACJE Piszcie TYLKO od kogo ma kogo! Bez domu ponieważ nie nie SA przyznawane wtedy Punkty! :)

Opowiadania DO DOKOŃCZENIA!


Od Ell cd Rosalie - Czy Rosalie


Od Jonasza zrobić ... - Trzecioroczniaka Z Belle.
Od Lili cd. Jonasza - Do Jonasza
, Od Vinyli cd Lili - Czy Bianki i Lili



Od Avalone cd Daniela - CZY Daniela & Vako

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opo. Indygo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opo. Indygo. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2015

Bellefeuille: Od Amir'a cd Casper'a

Uderzył mnie lekko w twarz, na co zrobiłem smutną minkę i odwróciłem się w drugą stronę, przy okazji ściągając z twarzy kolejną serię mazi. Pacnął mnie palcem, skorzystałem i całą zebraną maź wsmarowałem w jego duże, nadęte policzki. Wyglądał komicznie i słodko, choć gdy zrobił sfochaną minę już nie tak bardzo. Dla własnego dobra pociągnąłem go za rękę do łazienki, posadziłem na kibelku i odkręciłem kran, gąbką zmywając pastę. Gdy był czysty, jak i moje ręce, z udawanym zatroskaniem kucnąłem, byle jak wycierając jego twarz ręcznikiem, przez co zawył z bólu, bo pewnie przejechałem mu po nosie za mocno. Wstałem, z westchnieniem wziąłem szmatę i począłem pucować zlew, chcąc jak najszybciej przywrócić go do czystości. Blondynek zaczepił mnie gilgocząc w brzuch i wyszedł. Skończone!
- Umyte, marudo! - zawołałem głośno jakby była to informacja godna życia. Biegiem ruszyłem do pokoju, rzuciłem się na wolną kanapę twarzą do dołu. No jak on potrafi wymęczyć mnie samą zabawą z pastą w roli głównej. Tak przy okazji, jest maniakiem pasty i czystych zębów, co mnie trochę bawi. Raz była taka sytuacja, że zapomniałem wyszorować kiełków, wtedy chyba przez całą lekcję krzywił się i machał łapą, ja natomiast na złość chuchałem mu prosto w nos.
- I prawilnie. - wyszedł zza rogu z czymś na wzór szczotki do zamiatania w ręce, zamiast miotły i przeniósł ją na ścianę, zawieszając na gwoździu. Obserwowałem go kątem oka, napawając się wolnym czasem. Podszedł bliżej, usiadł na końcówce oparcia i rozejrzał się dookoła szukając zapewne jakiegoś zajęcia. On nie lubi pasywnie spędzać czasu, przynajmniej nie tak bardzo, jak ja. Po trzecim westchnięciu podskoczyłem, zrzuciłem go na to samo miejsce, w którym leżałem ja i pogilgotałem go. Przyjął wyzwanie, siłując się ze mną i chichocząc. Raz nawet dopadł mej szyi, niestety, wyrwałem się. Dziesięć minut później opadłem na niego zmęczony, przytulając go i uspokajając oddech z uśmiechem. - To teraz pójdziemy na spacer.
- Możemy zostać? - zapytałem smutno.
- A jak ładnie poproszę? - nie mogłem zaprzeczyć. Mruknąłem potwierdzająco. - Proszę.
Pokiwałem, ziewnąłem i po tym dałem mu całusa, ostatni raz przytulając policzek do jego policzka. Wolną ręką poklepał mnie po plecach i musiałem zejść, bo jednak obietnica to obietnica. Zleciałem na podłogę, przeturlałem się i wstałem, poprawiając koszulę.
- Na koniec świata i nieco bliżej~! - krzyknąłem starając się obudzić z drzemki.


< ;D >

Bellefeuille: Od Casper'a CD Amir'a

- Urwę ci ten język - burknąłem po czym strzeliłem foszka forevoszka i odwróciłem się w drugą stronę nie patrząc się na niego
Kilka razy zostałem przez niego szturchnięty, abym przestał się tak zachowywać aż wreszcie przestał mnie zaczepiać zdając sobie sprawę z tego, że nic tym nie zdziała. Nudy, całkowicie wyłączyłem się na lekcji zajęty sobą i sufitem. Właśnie, na suficie w kącie zauważyłem pająka!
- Cas - wyjęczał mi do ucha niczym niewyżyta dziewica, a po plecach aż przeszedł mnie dreszcz - Casssssssper - przedłużył to moje cudne w imieniu "s"
Obróciłem się powoli w jego stronę, a ten uniósł brew czekając aż coś powiem.
- Koty spadają na cztery łapy? - rzuciłem, a ten tylko przekrzywi łepek marszcząc brwi - Nic, nic - powiedziałem z uśmieszkiem, no już ni ma foszka
Na dalszych zajęciach czasami zamieniłem z nim słóweczka, ale próbowałem go niekiedy ignorować. Wreszcie po dniu nauki wróciliśmy do swoich dormitoriów. Wpadłem pierwszy do łazienki i napotkałem zaschniętą pastę na umywalce. Grr, co tam że i tak później ją myje! Powinien to robić od razu jak nabrudzi, no albo ja nabrudzę.
- Amirku - przesłodziłem ton swego głosu - Pozwól tu na chwilkę!
- Coś się stało? - czarna czupryna chłopaka mignęła w drzwiach i już stał za mną wyciągając w przód głowę
Wskazałem na umywalkę wpatrując się to raz w zaschniętą pastę, to na chłopaka. Tak nagle wybuchł śmiechem, a ja rozwarłem swoją buzie zaskoczony jego reakcją. Cały czas się śmiejąc ulotnił się z łazienki pozostawiając mnie sam na sam z zaschniętkiem [co ja tworzę za słowa .-.]. Poddenerwowany chwyciłem za tubkę pasty chłopaka i powoli wyszedłem z łazienki chowając niespodziankę za sobą. Siedział na krześle i przeglądał...zeszyt? Pfy, nic ciekawego tam nie znajdzie. Odwróciłem się do niego plecami. Czas wcielić swój plan w życie. Odkręciłem zębami korek i wycisnąłem całą zawartość tubki na rękę. Jak gdyby nic zacząłem powoli się przybliżać do chłopaka.
- Znów ci odwala? - podniósł głowę znad zeszytu, a ja w tym samym momencie natarłem jego twarz miętową pastą
Osunąłem się od chłopaka wywalając się na ziemię podpierając się z tyłu rękoma i zacząłem się śmiać. Miał całą twarz usmarowaną w paście. Mrr maseczka. Przejechał ręką tuż po oczach i pozbył się zbędnej mazi. Posłał mi mordercze spojrzenie i podniósł się z krzesła kierując się do mnie.
- Amir...wiesz, że to żarty...Amir! - wydarłem się, gdy ten skoczył w moim kierunku przywalając mnie całkowicie do podłogi
Pomimo prób wypełznięcia spod niego, każda okazała się porażką. Po chwili sam zostałem umazany na twarzy pastą, a darłem się przy tym jakby robił mi coś straszniejszego.
- To też na żarty - powiedział dając mi trochę luzu, a sam usiadł na brzegu kanapy
Wyglądałem jakbym był normalnie zgwałcony i tak się czułem. Serce biło mi jak oszalałe i miałam takie oczy jakbym zobaczył ducha. Wypływały normalnie z oczodołów, niczym jak u ściśniętego chomika. Podniosłem się i wbiłem wzrok w chłopaka. Podpełzłem na czworakach i czołem oparłem się o jego kolano spoglądając na niego spod włosów, które klapnęły mi na oczy.
- Amirrrr - machnąłem dłonią jak kotek, który ma zamiar wylizać sobie sierść, a następnie wlazłem na kanapę i zrobiłem szczenięce oczy do chłopaka - Masz jeszcze coś na nosie! - plasnąłem go z otwartej ręki w twarz

< <3 >

niedziela, 12 kwietnia 2015

Bellefeuille: Od Amir'a cd Casper'a

- Amir. - rzuciłem szeptem, wychodząc na korytarz, z którego znikła nauczycielka. Poszedł za mną, zatrzymując się przy moim boku. - Poczekaj..
- Hmm? - zapytał mruknięciem i popatrzył na moją twarz dalej się nad czymś zastanawiając. Począłem grzebać w pamięci próbując znaleźć rozmowę o swoim nowym współlokatorze, bo tak jakby coś mignęło w myślach i.. jest!
- Chyba od dzisiaj masz ze mną mieszkać. - odparłem. Podniósł brwi zdziwiony, a potem uniósł brodę jakby sobie też coś przypomniał.
- Faktycznie.. - wyszczerzyłem się jak radosne dziecko i podałem mu dłoń, którą uścisnął. Skoro mam z nim mieszkać, to powinienem go trochę wypytać co lubi, co lubić będzie i czego go nauczę. Zebraliśmy się w kierunku dormitorium..

~
[ok. dwóch tygodni później]

- Cas, gdzie dałem.. - nie zdążyłem dokończyć, bo blondyn podał mi torbę której szukałem do ręki, uciekając do łazienki. Poszedłem za nim i gdy on czesał włosy, ja wyciągnąłem pastę i szybko wyszorowałem zęby, mówiąc dzięki przez co trochę z piany spłynęło mi po brodzie.
- Ufajdaczysz zlew~ - jęknął.
- I tak potem ja go myję! - burknąłem. Szybko zgarnęliśmy rzeczy i ramię w ramię wybiegliśmy ku schodom, zbiegając i kierując się na zajęcia z muzykologii. Gdy dotarliśmy, dysząc ciężko podparliśmy ścianę. - Czemu tak późno mnie obudziłeś?
- Bo mi kazałeś deklu. - pacnął mnie w ramię. Rzuciłem się na niego czochrając włosy, czego nie lubił. Wykręcił się i teraz to on czochrał moje. Przestaliśmy kiedy nauczycielka otworzyła klasę i wpuściła wszystkich do środka. Siedzieliśmy obok siebie, dla tego nie trzeba było pisać do siebie liścików, gdy chcieliśmy się porozumieć.
Gdzieś w połowie znudzony uszczypnąłem go w szyję i zrobiłem ruch brwiami typu ,,hello". Podjął się wyzwania i teraz to on polował na mnie, by mnie uszczypnąć. Gdy trzeci raz mu się nie udało, wystawiłem do niego język.

< <3 >

Bellefeuille: Od Casper'a CD Amir'a

Ja już nigdy nie wezmę na ręce żadnego kota, bo później okaże się nim jakiś chłopak. Czułem jak na mojej twarzy pojawiają się wypieki, jeszcze tego mi było potrzeba. Zawstydzony tą całą sytuacją zakryłem twarz rękoma nie zamierzając ich zabrać, ale jednak ciekawość zobaczenia jeszcze raz dokładnie jak chłopak wygląda zwyciężyła. Odsłoniłem jedną rękę i doznałem kolejnego szoku, między moją twarzą a chłopaka było zaledwie kilka centymetrów przerwy. Wpatrywał się we mnie pewnie czekając, aż coś powiem. Teraz to przeniosłem obie ręce na usta, zakrywając je by nie palnąć coś głupiego.
- Przepraszam - powiedziałem po kilku minutach, gdy przypomniało mi się co powinienem uczynić - Nie chciałem tobą tak rzucić - powiedziałem cicho, dobijało mnie to, że chłopak jest ode mnie wyższy
Wbiłem wzrok w podłogę szybko, gdy wyzułem, że towarzysz ma zamiar na mnie spojrzeć. I wtedy do mnie dotarło, że zrobił jeszcze jeden krok w przód,a po chwili poczułem dłoń na głowie, która czochrała moje włosy. Stałem nie dowierzając w to co się dzieję i powoli podniosłem wzrok na chłopaka.
- Tym razem ci to wybaczę - powiedział i się lekko uśmiechnął, a w moich oczach normalnie błysk dało się zobaczyć
Aż otworzyłem buzię, jakbym zaraz miał krzyknąć "o". Widać tym to ja teraz zszokowałam chłopaka. Miałem z grzeczności powiedzieć mu swoje imię, gdy nagle ten położył rękę na mojej buzi i popchnął w ślepy kąt przyciskając do ściany. Cho lera, znów czułem, że na twarzy pojawiły się rumieńce. Miałem zamiar je ukryć w rękach, ale przez to, że chłopak praktycznie przylegał do mnie, nie miałem możliwości poruszania rękoma. Przestałem szamotać głową, gdy dotarło do mnie z jakiego powodu to zrobił. Jakaś nauczycielka sprawdzała, czy aby wszyscy są już na lekcjach i nikt się "przypadkiem" nie zaplątał na korytarzu. Nie mogłem spojrzeć chłopakowi w oczy bo cały czas wpatrywał się czy aby, nauczycielka zniknęła z pola widzenia naszego, a my z jej jeślibyśmy zbyt wcześnie wyszli. Zacząłem robić próbę położenia głowy na jego klatce piersiowej, aż wreszcie się udało. Zamknąłem oczy i wydałem z siebie cichy pomruk.
- Możesz zamienić się w kota ... teraz? - szepnąłem, gdy wreszcie udało mi się uwolnić twarz - Tak w ogóle jestem Casper

< słodko, very cute >

wtorek, 7 kwietnia 2015

Bellefeuille: Od Amir'a do Casper'a

Opadłem bezradnie na ławkę w korytarzu. Powinienem być teraz na lekcji, ale ktoś dał mi karteczkę, że chce się spotkać w tym miejscu, a gdy przyszedłem znalazłem drugą z napisem ,,Frajer". Na prawdę, nudzi im się, albo tak mocno mnie nienawidzą, choć nawet nie wiem kto. Wszyscy których znam czerpią przyjemność z towarzyszenia mi. Jakiś zazdrosny chłopak?
Przymknąłem oczy wzdychając. Za nic nie wróciłbym się gdy drzwi klasy zostały zamknięte, zbyt duże ryzyko na niechybną śmierć poprzez katusze u nauczyciela. Toteż zagłębiłem się nieco w świat drzemki, uchem nasłuchując czy przypadkiem jakiś randomowy człowiek postanowił przejść się akurat tym przejściem. Minuta, dwie, nawet udało mi się odlecieć myślami, lecz wtem odgłos tupania przedarł się przez powietrze i odbił echem. Widocznie ktoś biegł i to dosyć szybko, bo zbliżał się z niemożliwie szybkim tempem. Spanikowany takim obrotem spraw zmieniłem się w kota i usiadłem koło ławki, zaglądając zza rogu. Sekundy; blond włosy chłopak, widocznie zasapany zwolnił i oparł dłoń o kolano, drugą trzymając książkę. Wyszedłem na przód, chcąc go po prostu wyminąć, ale wyprostował się i uśmiechnął pod nosem.
-Kici kici..-rzucił. Nastroszyłem się, nie jestem jakimś zwykłym tępym kotem, żeby tak do mnie mówić. Ciesz się, że jeszcze się nie wkurzyłem i z grzeczności podejdę, ale to tylko z grzeczności, nie po to, byś mnie podrapał.-No choć, kici..
Potruchtałem pod jego nogi. Podniósł mnie na ręce, czego dosyć nie trawię i poruszył mną w prawo i lewo, a po tym położył na klatce piersiowej i pogłaskał. Rozejrzałem się za książką, wsadził ją za pasek spodni. No cóż, była mała.
Podrapał mnie za uchem (wcale nie zamruczałem), potem po głowie i po pyszczku, aż jedno ze świateł zgasło a on jak poparzony odskoczył w bok puszczając mnie. Upadłem na łapy i zasyczałem głośno, prychając na boki. Mógł chociaż odłożyć normalnie.
-Sorki kotku, ciemno się robi.-w jego głosie wyczułem strach. Boi się ciemności? W tym wieku, pewnie nie wyszedłby ze swojego pokoju, gdyby mógł. Tchórz. Zmieniłem się w człowieka, nie za bardzo interesując się tym, że stoi tam i patrzy na maksa zdziwiony. Wyprostowałem się, poprawiłem rozczochrane włosy a on spalił buraka.-Ty..
-Mogłeś chociaż uprzedzić.-westchnąłem.

< : O >