Statystyka

Październik! ~~~

Październik
Nauka, nauka i nauka!
Powoli Robi Się Coraz chłodniej. Weekendy uczniowie spędzają w miasteczku.


Punkty przyznawane SĄ dopiero od roku szkolnego AŻ zrobić Początku wakacji - wtedy na Początku piszecie nazwę domu :. Od ... do / CD ...]
W WAKACJE Piszcie TYLKO od kogo ma kogo! Bez domu ponieważ nie nie SA przyznawane wtedy Punkty! :)

Opowiadania DO DOKOŃCZENIA!


Od Ell cd Rosalie - Czy Rosalie


Od Jonasza zrobić ... - Trzecioroczniaka Z Belle.
Od Lili cd. Jonasza - Do Jonasza
, Od Vinyli cd Lili - Czy Bianki i Lili



Od Avalone cd Daniela - CZY Daniela & Vako

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opo. $m3rF. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opo. $m3rF. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 kwietnia 2015

Bellefeuille: Od Amir'a cd Cisy

Polałem olewkowy olej na drzewczicznego Mariusza, odtańczając sambę muchomorów. Oburzył liścia i heroicznie uniósł kawał konara, machając nim dookoła lodowego lodziska zwanego komornicza komora. Podbiegliśmy tam przy okazji smyrając nosem pięty bobra, oh jak kłamie, jak kłamie-mówiąc. Spadłem z podłogi na dywan krzycząc ,,szczersze kondolencje!" w słońce z teletubisiowym dzieckiem trawy. Sum zawyła jak żaba skacząc na duży kamień, z wielkim penisem na czole.
- Szybko! Gryź go! - wylizałem długi kij i uderzyłem nim w ziemię. Dookoła nas zebrały się gryźliwe smerfy z namalowanymi ch*jami na policzkach.
- TO BYĆ NASZA STARA! - jeden z nich pierdnął mi w oczy. Upadłem na sufit, trzy razy odwracając się dookoła, aż uniosłem się umysłem w czarną dupę murzyna.

< PYK >

piątek, 17 kwietnia 2015

Papillonlisse: Od Cisy cd. Amir

Wyrwałam swoją dłoń z jego uścisku, złapałam go za nogę i zaczęłam gilgotać jego kolano, co sprawiło że przewróciliśmy się oboje i poturlaliśmy się do lasu. Turlaliśmy się godzinami.
W końcu uderzyliśmy w jakieś drzewo. Pomogłam Gapciowi wstać i nagle oślepiło mnie zachodzące słońce. Dobiegłam po omacku przed siebie, depcząc kwiatuszki i strasząc nietoperze, aż uderzyłam twarzą w dąb tak mocno, aż się posypały z niego pomarańcze. Zezłoszczone drzewo przemówiło głosem Władimira Putina:
- Jestem Ziomuś Kasztanowiec. Z chęcią rozkminię wszystkie twoje problemy, które są związane z życiem pozagrobowym wiewiórek na melanżu u kasztanowca.
Nie zaczaiłam pistacjowej zajawki melanżowego kasztanowca, więc Gapcio postanowił zaczaić go po psiemu oblewając go moczem jednorożca.

<<Gapciu?>>

wtorek, 7 kwietnia 2015

Bellefeuille: Od Amir'a cd Cisy

Podskoczyłem jak piłeczka odbita pałą i odwróciłem się z miną godną polityka
głodzonego przez żonę masochistkę.

Zabrałem z jej ręki kleksa, który miał być prawdopodobnie maską przedstawiającą
Obamę-angielskiego mugola za którym przepadają rzesze fanek i fanów wieku dorastania płciowego.
-Cześć.. nie ładnie tak jędzo.-rzuciłem w nią szyszką, na co zareagowała skrzywieniem
kościa policzkowego lewego.-Miałaś być w dormitorium przed dwudziestą trzecią.
-A która jest?-spojrzała na moją rękę z zegarkiem. Pokazałem jej go, bo sam wiedziałem
 już jaka jest godzina. Dobre dwadzieścia po drugiej.-Ups..
-Nie ups, tylko wracamy.-mruknąłem. Że to na mnie przypada martwienie się czy ten
kobiecy kawałek magicznego człowieka przeżyje następny dzień, czy też wyrzucą go
na zbity pysk za chodzenie po nocy.
-No alee..~
-Ale to w przedszkolu zwałem.-przerwałem, szczerząc się i ciągnąc ją za rękę ku zamku.
Ciągała nogami ale jakoś szła, niechętnie. Udało jej się wyciągnąć jej jeża Jerzego
z kieszeni i pogłaskać go, wyrywając swoją dłoń.-Pewnie go zgniotłaś.
-Nie.-zaprzeczyła otulając zwierze małym kocyczkiem. Dałem jej jeszcze swoją czapkę
by malucha przykryła.-Ty masz gorzej.
-Nie moja wina, że Lucyfereest* zapomniał wyhodować sierści.

<Sumko?>
*-czy. Lusifere z akcentem na gardłowe ,,r" i ostatnie ,,e" miękko na literę ,,y"

Papillonlisse: Od Cisy do Amir'a [Gapcia]

Obudził mnie chłód i smród. Otworzyłam oczy, starłam ptasią kupkę z policzka i usiadłam. Całą dzisiejszą noc spędziłam w jakimś leśnym rowie. Wstałam szybko na nogi, otrzepałam mokry tyłek, aż poczułam w nim dziwne mrowienie. To był mój Jeż Jerzy, któremu najwyraźniej było zimno. Biedaczek. Obejrzałam się wokół i zobaczyłam w krzakach niedaleko jakieś zdjęcie i miotłę. Fotografia przedstawiała Czarną twarz. Zrobiłam w papierze dwie dziurki na oczy, przylepiłam go do twarzy i zaczęłam biec razem z miotłą przez las, aż do Akademii. W końcu zobaczyłam twarzyczkę mojego najdroższego przyjaciela Gapcia, który stał sobie przy pewnej pięknej sośnie. Wyglądał jakby stał na czatach, wypatrywał czegoś.
Zaszłam go od tylca i wystraszyłam go swoim "BU"


Wtedy zdjęłam moją maskę i przywitałam się z nim jak należy.
- Hej!

<<Gapciu?>>