Statystyka

Październik! ~~~

Październik
Nauka, nauka i nauka!
Powoli Robi Się Coraz chłodniej. Weekendy uczniowie spędzają w miasteczku.


Punkty przyznawane SĄ dopiero od roku szkolnego AŻ zrobić Początku wakacji - wtedy na Początku piszecie nazwę domu :. Od ... do / CD ...]
W WAKACJE Piszcie TYLKO od kogo ma kogo! Bez domu ponieważ nie nie SA przyznawane wtedy Punkty! :)

Opowiadania DO DOKOŃCZENIA!


Od Ell cd Rosalie - Czy Rosalie


Od Jonasza zrobić ... - Trzecioroczniaka Z Belle.
Od Lili cd. Jonasza - Do Jonasza
, Od Vinyli cd Lili - Czy Bianki i Lili



Od Avalone cd Daniela - CZY Daniela & Vako

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Summer Thewlis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Summer Thewlis. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2015

Bellefeuille: Od Tymoteusza cd. Summery

Wszedłem do Herbaciarni i zacząłem się rozglądać.
Czemu tu byłem? By zepsuć randkę siostruni.
Czemu? Ponieważ, tak mi się podoba. I oczywiście by uratować ją przed głupotą Papillonów.
Jeszcze się czymś zarazi. Na przykład wirusem G Ł U P O T A.
Oczywiście, nie obyło się bez trudności.... W postaci Susan Darlson.
Ale sobie poradziłem.
Summi siedziała przy stoliku z tym... Eee... Vako?
Taaa, chyba tak mu było. Z tego co gadał Ori.
O tak! Czas na przedstawienie, zacząć! Muahahahahaha!
- Oooooooo! Kogo moje piękne oczka widzą!?!?! - Zawołałem rozradowany, widząc
moją siostrę siedzącą przy stoliku, w końcu była na swojej "Randce".
Ha! Ha! Ha! Teraz się odegram, za tą akcje na lekcji z Tymusiem, Lemusiem, Alfusiem
i popijaniem mleka!
- Co ty tu robisz?! - Zawołała wzburzona, że przeszkadzam jej w małym randew - Spadaj...
- Oh! Ale Kochana, ma! - Facio robi minę ,, Eee.. O co kaman? Jaka kochana?'' - Łamiesz
mi serce! To ja nic, już dla Ciebie nie znaczę?! - Chłopak zmieszany, spojrzał na wściekłą
Summery chcąc wyjaśnienia, ale nie dałem mu rzecz jasna, nawet otworzyć ust! - Tyle lat!
Czy to nic dla ciebie nie znaczy?
- Tymoteusz!
- Czy ma miłość jest tylko nijakim, strumyczkiem w twych uczuć morzu? - Zacząłem
wygłaszać poemat dalej, padając przed siostrą na kolana i łapiąc ją za rękę. Zwracając
oczywiście uwagę nie tylko zdezorientowanego i zmieszanego, brata mego przyjaciela ale
także i innych.- Czemuż mnie wyganiasz?!
- Tymon!
- Czym, żem zawinił! - Mówiłem dalej, nie słuchając co raz bardziej zirytowanej siostry,
która nie wiedziała jak się z tego wyplątać.
- Nie słuchaj go, to tylko... - Chciała powiedzieć mu, że jestem jej bratem, lecz to by
zniszczyło mój genialny plan!
- CZYM! Odpowiedz! Kim dla ciebie jestem?
- Tymoteusz to tylko m...
- Tylko nie wielki strumień, w głębi twych oczu! W oczach, których się roztapiam przez
ich...
- Ok, o co tu, do diabła, chodzi? Kim jest ten pajac?! - Wnerwiony chłopak, w końcu nie
wytrzymał. PUNKT DLA MNIE SIOSTRA.
- To nikt ważny! To tylko m...
- NIKT WAŻNY? Kalasz me serce! Mą dusze, gnieciesz i wyrzucasz do kosza tymi słowami!
 - Powiedziałem udając zrozpaczonego, podchodząc bliżej, a raczej kolanami szurając po
podłodze ponieważ, dalej klęczę na nich przed nią. Podniosłem jej dłoń o mych ust. - A gdzież
ta miłość, co mi ją zarzekałaś! Gdzież nasz miłość, która łączy nas od...! - Tu przerwało mi
szurnięcie a następnie odejście chłopaka.
- Nie! Czekaj! - Zaczęła wołać, lecz rękoma przytrzymałem ją by dokończyć..
- Od.. Dziecka jako bliźnięta, z jednej matki, z jednego ojca, jednej krwi i więzów ich!
Dokończyłem po czym, usiadłem na miejscu uciekiniera.
- COŚ TY ZROBIŁ!
- Oj tam, uratowałem Cię, Szopen. Powinnaś mi dziękować. - Powiedziałem, zajadając się
przysmakami, które jedli zanim im przerwałem.
- PODZIĘKOWAĆ? WŁAŚNIE ZNISZCZYŁEŚ MI RANDKĘ!
- Hehe, no fajna zabawa, no nie? - Zaśmiałem się. - Te miny co strzelał...
- Zabiję Cię!
- Oj tam, takim idiotą się przejmujesz? Tsss, nawet nie potrafił rozpoznać, żeśmy rodzeństwo!
Rozumiem jakbyśmy  byli w różnym wieku czy coś.. Ale my jesteśmy bliźniakami. Głupi, że
podobieństwa nie zauważył więc, powinnaś mi dziękować. Od głupoty tego młotka, Cię
uratowałem siostra! - Powiedziałem, chodź cóż nie on jedyny się na tym kopną, co chwila myślą,
że my para nie rodzeństwo ale mniejsza o to nie będę jej o tym przypominał... Tylko się zaśmiałem
- Hehe. Nie no.. Skąd ty go wytrzasnęłaś, co?
- ...
Nie odpowiedziała, na co tylko się roześmiałem jeszcze głośniej.

Koniec.

Ps. Robimy osobne do tego konika i ćmy ty zaczynasz, prześle ci te sceerny na pocztę.
Ty zaczynasz! :D

Bellefeuille:Od Summery -c.d. Vako

Spojrzałam na niego i od razu usłyszałam w głowie głos Tymcia "Szopen idzie na randkę? Uuuu co za nowość! Jest ślepy?No dobra żartowałem... Pewnie głuchy." Uśmiechnęłam się do chłopaka w końcu jest papilonem a papiloni to młotki. Jednakże co mi szkoda? 
- Oczywiście -odpowiedziałam. Uważałam że odpowiedź "Ok" czy też "Spoko" jest takie pospolite,a nasz język jest tak piękny że aż szkoda żeby go nie używać. Chłopak podrapał się po karku. Czyżby układał sobie scenariusz ale zapomniał kwestii którą właśnie teraz miał wypowiedzieć.
- Szopen! -gdzieś z dala odezwał się braciszek. Odwróciłam się by spojrzeć jak daleko jest. On i ten jego przyjaciel. Orion zmarszczył brwi widząc swojego brata i podobnie zrobił sam Vako. -Szopuś, kochanie! Co ten młotek od ciebie chce? Czy ci nie mówiłem że papiloni do idioci? Och głupiutki człowieku mój kochany! Przyniosłem babeczki! Ej, gdzie idziesz?! Hildi!
Próbowałam nie dawać po sobie tego iż to wszystko było zwrócone do mnie. Wstałam a dziewczyny za mną. Uniosłam brew pytająco w stronę chłopaka który stał i próbował się nie uśmiechać.
- To jak? Jesteśmy umówieni -skwitował a ja przytaknęłam i trybem incognito zaczęłam iść w stronę szkoły tak żeby Tymuś w końcu dał mi spokój. Lecz to jak marzenie indyka który myślał o niedzieli a któremu w sobotę łeb ścieli. Tymuś dorwał mnie na korytarzu i odciągnął od grupy wsparcia.
- Ej! Co ty kręcisz z papilonem? I to jeszcze z jego bratem! -wskazał na kolegę. -Czy mam ci przypomnieć twoje słowa? Szopuś! Odradzam. Ej pomóż mi! Ona się pcha na stryczek Oruś! W sensie metaforycznym.
- Tymciu skarbie. Jakoś ci nie jojczałam nad uchem kiedy umówiłeś się z papilonką -warknęłam po czym napięcie zaczęłam iść przed siebie.
- Nie Tymcio, Tymoteusz Szopenie. -wyszczerzył się i wziął mnie pod ramię.-Dokąd zmierzasz?
- Idę grać na moim Flecie Picolo. Chcesz posłuchać? -chłopak skrzywił się. Może przypomniał sobie może lekcje nauki kiedy to rozbrzmiewał na cały dom piskliwy dźwięk tego cudownego instrumentu. -A tak naprawdę to idę to Beatrice.
- To jej koleżanka? -spytał Orion a obydwoje zaśmialiśmy się równocześnie. -Co? Nie rozumiem?
- Beatrice to moja wiolonczela -powiedziałam. Chłopak miał dosyć zabawny wyraz twarzy. Według naukowców przywiązujemy się bardziej jeśli nadamy tej rzeczy imię i tak oto przywiązałam się do Beatrice. Jest to instrument wielu smutków i wylanych łez ale chyba nie oddałabym jej teraz.
- No to Szopuś idź graj Chopina ale wpierw babeczka! Specjalnie dla ciebie! Pełna laktozy! -powiedział. Jak dla mnie nie było to zabawne ale ten sobie drwił. Ach... Jakbym zjadła babeczkę albo muffinkę tylko szkoda że moje muszą być z soi jak prawie połowa moich potraf.
- Tymciu stój. -powiedziałam, a braciszek uniósł brew. -Jak przestaniesz się ruszać to łatwiej przywalę ci w nos.Chodź w twoim przypadku paznokcie wystarczą.
Braciszek posłał mi piorunujące spojrzenie po czym wziął gryza babeczki. Odszedł z koleżką a ja mogłam spokojnie ruszyć w swoją stronę lecz wiedziałam że długo nie nacieszę się samotnością. Zwłaszcza że to był Tymuś ,a Tymuś jak to Tymuś kocha mnie tak że już odkąd dowiedziałam się o narzędziach tortur w średniowieczu nie mogę się zdecydować co wybrać
***
- Gdzie tak pędzisz? -powiedziała jedna z moich współlokatorek kiedy miałam zamiar wychodzić z Pokoju wspólnego orlaków. -Pełnymi zdaniami i mam nadzieje, że z idealną składnią, bo inaczej nie puszczę.
- A do czego potrzebna ci ta informacja Susan Roveno Darlson? Czyżbyś zamierzała pisać o mnie biografię? -uśmiechnęłam się do niej. Susi tylko zmarszczyła nos. -Wybieram się na randkę... Z chłopakiem. I to nie jest mój brat! Tak przy okazji mogłabyś go jakoś... Upilnować by tego nie zepsuł? On potrafi wszystko...
- Jasne. Summer masz słowo zwiadowcy. Będę on dla mnie tytanem którego nie wolno przepuścić dalej! Mogę mu coś złamać? -spytała. Susi była tak zwanym mangozjebem podobnie jak Tymuś i zazwyczaj się kłócili o bohaterów i anime jakie oglądali. Jednakże naprawdę niechętnie zaprzeczyłam. Gdyby umarł to babcia przetrzepałaby mi skórę a to nie jest przyjemne.
Ruszyłam niczym tajny ninja tak żeby na pewno nie wpaść na brata do herbaciarni gdzie byłam umówiona z owym chłopakiem. Łatwiej byłoby gdybyśmy się umówili gdzie się spotykamy ale wyszło jak wyszło. Chłopak stał przed herbaciarnią. Próbowałam być poważna by swoją prawdziwą ja nie odstraszyć jego jak to robiłam z poprzednimi chłopakami. Weszliśmy do środka oraz zamówiliśmy każde z nas po daniu. 
- A więc... Jesteś orlakiem? -powiedział nie spuszczając ze mnie wzroku. -Słyszałem że orlaki są zarozumiałe ale ty chyba taka nie jesteś. Co nie?
- No tak... Jednakże wy też bez skazy nie jesteście. Jak to twierdzi mój brat "Papilloni to głupie, bezmyślne i mało rozgarnięte młotki. Najpierw robią później myślą, o ile znajdzie się taki który potrafi myśleć." -wyrecytowałam dokładnie formułkę którą mówi Tymuś kiedy ktoś go spyta co myśli o papillonach. I chyba to nie było dobre posunięcie. Chłopak chyba się nieco obruszył tym faktem iż jego dom uważany jest za bandę głupków. Ja twierdziłam tak samo ale jakoś musiałam to ratować. -Ja tak nie twierdzę... Znaczy się nie do końca... No bo... Ten... Jakoś dziwnie ociągają te zamówienia. Czyż nie? 
-Taak. -przyznał. Chyba też poczuł że ta sytuacja stała się dosyć niezręczna. -Czym się interesujesz? Oprócz wkówania całymi dniami i siedzenia przed książkami?
- Uczenie się wcale nie jest takie złe... Ale Qudditch. Gram razem z bratem w jednej drużynie ja ścigająca a on to pałkarz. Słyszałam że grasz na obronie -uśmiechnęłam się. Wreszcie jakiś temat który można rozwinąć. -Założę się że podczas meczu po między naszymi domami strzelę w twoją bramkę więcej razy niż wasi w naszą! 
- Ha! Nie jestem co to tego pewien Summer -powiedział uśmiechając się. -No i to wszystko co cię interesuje? U mnie jest jeszcze jazda na desce i wróżbiarstwo.
- Przepraszam że cię poprawię. Deskorolce. Na desce to sobie raczej długo nie pojeździsz -powiedziałam. Jednak orlak pozostanie orlakiem. -Gram na wiolonczeli i ogólnie uwielbiam muzykę. I jeśli powiesz że pewnie słucham tylko klasyki bo tak wyglądam to stwierdzę iż jesteś stereotypowy. Tak samo jak inteligencja zależy od koloru włosów! Rudy się nie dostał, blondynka głupia i nadzieja w brunetach. Stek kłamstw które się utrzymują na porządku dziennym...
- Jak na orlaczkę przystało widzę że lubisz gadać. -uśmiechnął się. Coś czułam, że jednak za dużo gadam i w ten sposób chce zwrócić mi uwagę żebym przestała gadać. Znowu nie wiedziałam co robić na szczęście z opresji uratowała nas kelnerka z zamówieniami. -To mówisz że masz brata?
- Bliźniaka. Nieznośny. Do tego szczyci się tym że jest starszy. Bo się wepchał i urodził 3 minuty przed mną. -prychnęłam. Jednakże nie chciałam rozmawiać tylko o mnie. -A ty... Też masz brata. Oriona. Co nie? Znaczy się jestem pewna że to twój brat jednakże macie mniej więcej takie same relacje a może jest lepiej?
Chłopak otworzył usta żeby coś powiedzieć. I wtedy wszystko poszło nie tak. W drzwiach pojawił się Tymoteusz i odszukał mnie wzrokiem. Chyba gorzej być nie mogło.
[Tymusiu? :3]

piątek, 10 kwietnia 2015

Papillonlisse: Od Vako cd. Daniela [Do Summer]

Siedziałem przez 10 min. na błoniach i...
I właśnie... Można by powiedzieć, że się czaiłem. Na kogo?
Dziewczynę z 2 roku, Summery Thewlis... Czemu?
Ponieważ, osobnik płci męskiej, który znajduje się obok mnie i na siłę
próbuje przekonać bym już podszedł do niej i zaprosił ją na... RANDKĘ!
Czemu? By wzbudzić zazdrość w osobniku [tym razem] płci Pięknej, która siedzi
ze swoimi dwoma przyjaciółkami kawalątek dalej od Summery.
Czemu Summery Thewlis? Ponieważ zna ją mój brat i jej jakiegoś brata, podobno się
z nim przyjaźni, nie wiem i nie obchodzi mnie to, szczerze mówiąc. W końcu nie o jej
brata chodzi, więc nie muszę wiedzieć kim on jest.
- No idź już do niej! VAKO! Wóz albo przewóz!
- Ale, ale!
- Nie ma ale! Ale są dwie, jedna ma kota, a druga nie! - Powiedziała już pod irytowany.
  - Jeśli zaraz tego nie zrobisz to Vinylia sobie pójdzie i będzie kicha!
- No dobra! Już idę, idę! - Powiedziałem i ruszyłem w stronę dziewczyny.
Widziałem jak Vinylia patrzy na mnie, chwilę jej się przyglądałem lecz po chwili spojrzałem
na ładną blondynkę, która siedziała z koleżankami na trawie pod drzewem.
Spojrzała na mnie, a ja się zacząłem denerwować... ''Jesteś Papillonem do Cholery!"
Powtarzałem sobie dla otuchy...
- Cześć.- Uśmiechnąłem się najbardziej czarująco jak tylko potrafiłem. Gdy młodsze
dziewczyny zwróciły na mnie uwagę, od razu zaczęły się ze mną witać. Może nie będzie
tak, źle? W końcu jestem starszy, brzydki wcale też nie jestem... A młodsze zawsze zabiegają
o zainteresowanie starszych chłopaków... Rozluźniłem się i z lekkim uśmiechem spojrzałem
na dziewczynę, która najbardziej mnie w tej chwili interesowała. - Jestem Vako, trzeci rok,
Papillon, a ty zdradzisz mi swoje imię, miła? - Spytałem na co ta lekko się zarumieniła, słodko.
- Summery, drugi z Bellefeuille. Mogę wiedzieć, czemu do nas podszedłeś?
- Ah, tak zapomniałbym o najważniejszym! - Zawołałem z lekkim śmiechem. - Czy zgodziłabyś
się Summy, pójść ze mną.. zjeść jutro obiad Madame Bovary? Zgodzisz się pójść ze mną na Randkę?


<Summery? XD>

niedziela, 1 lutego 2015

Uczennica Domu Bellefeuille: Summer Thewlis

Summer Hildegarda Thewlis

Imię: Summer Hildegarda
Pseudonim/Ksywka: Brat woła na nią Szopen, Hildi czasami mała Hildegarda czego nie znosi i chętnie go za to dusi. Już woli kiedy na nią mówią Lato co dokładnie oznacza jej imię. 
Nazwisko: Thewlis
Krew: Pół Krwi
Rok: Drugi
Data Urodzenia: 15 lipca
Dom: Bellefeuille
Drużyna Quidditch'a: Ścigająca
Chłopak:  Aktualnie nie ma.
Rodzina:  
Matka Elien Thewlis zd. A'ltorio - Czarodziejka
Ojciec Antoniusz Thewlis - Mugolak
Babcia Hildegarda ''Helga'' A'ltorio - Czarodziejka
Brat Bliźniak Tymoteusz Thewlis


Sowa: Wspólnie z bratem mają sowę - Shikaku (Nazywa ją często Szyszką)


Towarzysz: Kotka Bellona




Różdżka: 12 i 3/4 cala, pióro feniksa, ostrokrzew, idealna do zaklęć, giętka
Ciekawostki:
~ Bogin - Brak. [ćmy]
~ Patronus - Brak.
~ Genetyka - Brak.
~Zdolności - Brak.
~ Inne - Boi się ciem. 
-Ma uczulenie na pyłki wtedy kicha. 
-Choruje na nietolerancję laktozy i jeśli zje bądź wypije produkt mleczny 
bądź po prostu produkt który zawiera laktoze wysypuje ją całą i robi się czerwona.
- Nigdy nie lubiła czekolady bo kiedyś ją ukradła bratu  kiedy była młodsza.
- Wiele osób się dziwi, pytając co ona je. Odpowiada zazwyczaj że  wszystko 
co nie ma  laktozy czyli prawie nic. 
-Razem z bratem są papużkami nierozłączkami  ale to nie znaczy że się 
uwielbiają właśnie wręcz przeciwnie.  
-Jej babcia zmuszała ją do gry na flecie Picolo ale ze względu na 
brata zaprzestała i musiała zacząć grać na wiolonczeli. 
-Jest typową córeczką tatusia.
- Razem z Bratem są chodzącymi słownikami i wikipedią ^.^
- Razem z bratem uważają, że;
//-Co uważacie o innych domach? 
- Papilloni to głupie, bezmyślne i mało rozgarnięte młotki. Najpierw robią 
później myślą, o ile znajdzie się taki który potrafi myśleć. - Odpowiada Tymon
- Luniaki to typowe obiboki patrzące tylko na to jak się wybić nie ucząc się bądź 
zastraszając innych na przykład takich jak my by oddali im nasze dopracowane 
wypracowania. - Mówi Summery
- Harpie... Hym.. Są Pracowici - mówi Tymon
- I systematyczni, - ciągnęła dalej Summery - ale z logicznego punktu widzenia...
- Na pewno coś kryją!- dokończył Tymoteusz.//
- Często ci co ich nie znają uważają że są razem co oczywiście nie jest prawdą bo są rodzeństwem.
- Często mówią na zmianę na przykład:
- Czyli jesteście rodzeństwem? -spytała pewna osoba
- Anie widać? -zaczął Tymuś
- Czasami wydaje się nam... -powiedziała Summer
- Że ludzie patrząc na nas.... 
- Są ślepi.
- I nie widzą podobieństwa.
- Ale tak jesteśmy rodzeństwem jednakże...
- Czasami nam odwala i...
- Nie przyznajemy się do siebie a wtedy wszyscy...
- Myślą że jesteśmy parą...
- I co dziwne nadal nie łapią że jednak 
- Jesteśmy rodzeństwem.

Ulubiony Przedmiot: Wszystkie!
Znienawidzony Przedmiot: Brak
*~ Stajnia - I
Właściciel - ♥Joanne♥



Zainteresowania: Czytanie książek. Często nauka i doskonalenie swoich umiejętności. 
Wielbi Quidditch i latanie na miotle. Muzyka to jej drugi a nawet i trzeci świat gdzie 
może się zatracić. Uwielbia słuchać muzyki ,grać ją na wiolonczeli za którą niezbyt 
przepada jednakże toleruję ten jakże spory instrument. Jednakże tek na marginesie 
nie przepada za tańcem. [dwie lewe nogi].

Aparycja: Nie bez powodu jej kochany braciszek nazywa ją Szopenem. Posiada gęste 
karbowane włosy które nawet po wielu godzinach szczotkowania nie są ułożone 
i wyglądają tak jakby ją piorun trzepną. Jej dosyć spore oczka są koloru morza chodź 
wiele osób uważa iż są po prostu zielone. Nie jest wysoką dziewczyną i niestety na 
modelkę startować by nie mogła chodź szczupła jest ale to nie dlatego że nie nie 
a po prostu nie ma co jeść przez jej dolegliwość. Często gdyby nie mundurek ubierałaby 
sweterki. Jest wielką fanką sweterków a w szczególności takich świątecznych z reniferami i bałwankami oraz świętymi mikołajami chodź takie zwykłe też jej 
się podobają.

Charakter: Powiedzmy sobie tak Summer ma dwie twarze a nawet i więcej. 
Tyle że nie jest chybił trafił i na którą twarz Summer trafisz. Ona ma wszystko ułożone 
i ogólnie jest ułożona przynajmniej tak sądzą nowo poznani ludzie po pierwszym spotkaniu.
 Jednakże brat i najlepsi przyjaciele wiedzą że tak naprawdę ta dziewczyna jest szalona 
i nic nie ma poukładane w tej główce, ma 100 myśli na minute i w ciągu rozmowy może 
rozgadać się jak katarynę nie zwracając uwagi na to że zaczęła opowiadać o pandach 
a skończyła na wielorybnikach. Jest raczej osobą energiczną która oczywiście gdy 
musi potrafi usiedzieć w miejscu ale często nie potrafi. Zazwyczaj dosyć dręczy swojego 
brata niby go kocha i toleruje ale go nienawidzi. Jednakże jak na orlaka przystało jest 
oczywiście mądra i często zachowuje się tak jakby połknęła całą wikipedię i pamiętała 
z niej wszystko co po części jest prawdą. Często przekomarza się z bratem bądź go wyzywa 
to zależy od humoru i sytuacji ale tak to ona by nigdy nikogo nie wyzwała pomijając 
tych z przeciwnej drużyny podczas meczu.

Historia: Urodziła się z bratem we Włoszech. Jest młodsza od swojego brata
o około 3 minuty jednakże jej brat widzi to tak jakby te trzy minuty to był co 
najmniej rok różnicy. Nie mieszkali tam długo bo Summer nawet nie pamięta jak 
było we Włoszech. Przeprowadzili się do Francji gdzie żyli spokojnie bez traum
chodź kiedy miała 9 lat wprowadziła się do nich babcia Hildegarda mama 
mamy po której odziedziczyła drugie imię i to jedna z większych traum i to dla 
całej rodziny. Jej trauma do ciem była od kiedy pamięta więc nawet nie pamięta 
dlaczego się ich boi ale czy to ważne? Ważne że się boi tych owadów. Odkąd babka
się wprowadziła to tylko i wyłącznie krytykowała w szczególności ją i jej ojca za to 
od razu przypadł jej do gustu jej braciszek. Babcia nie raz uznawała iż jest niewychowywana i rozpuszczona  oraz nie zachowuje się jak młoda dama za 
to Summer często jej przygryza pytając jak to było kiedy nie było siedzieć 
w pierwszym pociągu parowym czy jak dinozaury wyglądały na żywo. Od małego
uczyła się latania na miotle pod okiem znakomitego trenera a dokładnie jej tatki. 
Często trenowała z bratem przez co chłopak nie raz miał coś złamanego i to "wcale" 
nie przez Summer. Normalnie poszła do szkoły i została przydzielona do Orlaków.