Statystyka
Październik! ~~~
Październik
Nauka, nauka i nauka!
Powoli Robi Się Coraz chłodniej. Weekendy uczniowie spędzają w miasteczku.
Punkty przyznawane SĄ dopiero od roku szkolnego AŻ zrobić Początku wakacji - wtedy na Początku piszecie nazwę domu :. Od ... do / CD ...]
W WAKACJE Piszcie TYLKO od kogo ma kogo! Bez domu ponieważ nie nie SA przyznawane wtedy Punkty! :)
Opowiadania DO DOKOŃCZENIA!
Od Belli Do ?? - ktos?
Od Ell cd Rosalie - Czy Rosalie
Od Clary Do Adama - Do Adama
Od Margaret Do Adama - Czy Adama
Od Adama cd. Amir'a - Do Amir'a
Od Jonasz Do Amira - Do Amir
Od Amira cd Cisy - Do Cisy
Od Volonte . cd Amir'a - Do Amira
Od Jonasza zrobić ... - Trzecioroczniaka Z Belle.
Od Petty'ego cd. Clarisse - Czy Clarisse
Od Do Petty cd. Violetty - Violetty
Od David'a cd. Percy'ego - Percy'ego
Od Aidena cd. David'a - Do David'a
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mylène Soleil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mylène Soleil. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 stycznia 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Od Davida C.d. Mylène
- Adam...
...
- ADAM!
...
- Diabeł!
...
- DIABEŁ!
...
- KURWA, LUCYFERZE JEDEN OTWIERAJ TO OKNO!
Krzyknąłem i znów walnąłem w przymknięte okno, pięścią.
- CZEGO!? Nie widzisz? Ludzie chcą SPAĆ! - odkrzyknął siadając i rzucając w stronę
okna poduszą by po chwili znów walnąć spać.
- Czego?? Siedzę na tej pieprzonej miotle przed twoim oknem od 15 minut! Ubić cię
to za mało powiedziane! Mieliśmy iść o 10 na Plac! Pamiętasz?! Mieliśmy się
z dziewczynamispotkać!
- BOŻE NO PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE STAŁO TAKIEGO! Wstanę ubiorę się i pójdziemy!
Świat się nie zawali, blondyneczko więc smaruj rogala! - I wtuli nos - Po za tym.. nic się
nie stanie jak się z kwadransik spóźnimy...
- KWADRANS??! KURWA TAK JEST! KWADRANS PO 12!
- CO!?! - Zerwał się - CZEMU MNIE NIE OBUDZIŁEŚ I NIC NIE POWIEDZIAŁEŚ!
- Co??! Od piętnastu minut cię wołam! Listy wysyłałem! Nie mogłem się dostać przez
komin więc musiałem przylecieć! - Powiedziałem a on w tym czasie jak wystrzelona petarda
zaczął się ubierać... <Ciekawy widoczek, Diabełek w majteczkach ^.^>
- JUŻ! - Krzykną po kilku minutach i z miotłą w ręku otworzył okno, by zaraz siedzieć
na miotle obok mnie. - To jazda one nas zatłuką!
- Ciebie, jak już. I nie ma się co śpieszyć...
- To ty mnie poganiałeś, więc o co ci chodzi!?
- TO, że nie chciało im się na CIEBIE czekać. Możemy teraz na luzie, pochodzimy
se i później do nich dołączymy co ty na to?
- Stoi!
~*~
- Ok, to szaty mamy, książki też... Ej! Słuchasz mnie??
- Yyy.. CO? ZNACZY! Oczywiście, barbie! - Powiedział szczerząc się, ja zaś
przymknąłem oczy i walnąłem go z otwartej, w potylice.
- Bo ci wierze, oh Bosski Adamie! Gdzież twój Eden? Gdzież twa Ewa?
- Oczywiście, żem Boski! Mój Eden powiadasz? Tam za górami, za lasami,
jeziorami i łąkami! Mieści się Mój Eden gdzie latamy na miotłach i gramy w Quidditcha!
A Ewa, ma piękna... Ahgg! Gdzieś ją wcięło i nie chciała czekać na swego Boskiego Adama!
- Chyba Gównianego!
- Co tam powiadasz, biedoto? Smoki i Dzieci głosu nie mają!
- Ryby, pacanie! Ryby i Dzieci głosu nie mają, zakuta lalko!
- Sam jesteś lalą, Blond Barbie!
- Odezwał si...! - Pewnie byśmy się kłócili dalej i dalej... dalej.. Gdyby nagle jak torpeda
nie wyskoczył, jakiś dzieciak, a raczej jakaś brunetka i o mało na nas nie wpadła lecz ostro
zahamowała.
- Yyy... Przepraszam. - Powiedziała lekko rumiana na twarzy.
- Spoko, maleńka. Gdzież ci tak śpieszno! - Powiedział z głupkowatym uśmiechem diabeł
ja za to, parsknąłem i uderzyłem otwartą ręką w głowę
- FACEPALM!
Młoda zmarszczyła brwi - pewnie nie spodobało jej się 'maleńka'.
- Idioto zamknij się, jeszcze nam ją wystraszysz i co to będzie?
- Wcale nie jesteście straszni więc czemu niby mam się was bać? - Po widziała urażonym
głosem. ''Pewnie Papillon oni nie lubią jak się mówi że się czegoś boją czy coś''
- Spoko-roko, - powiedziałem podnosząc ręce do góry - Papillonem jesteś nie?
- Eeyyy.. No nie... - Powiedziała chyba zmieszana.
- Nie? Ah niech zgadnę! To twój pierwszy rok, nie?
- Tak. Jestem Mylène Soleil.
- No chłopie! Trza przywitać koleżankę może będzie u nas?!
- Wątpię stary jestem pewien że będzie papillonem! - Diabeł przytakną a ja z uśmiechem
podszedłem do nowej i objąłem ramieniem - A tera Jam jest Wujcio Smok, wbrew pozorom
dzieci nie zjadam... No może czasem te sztywniaki, Orlaki zdarza mi się chapnąć! A ten Pajac
To Diabeł. Wbrew pozorom taki z niego Władca piekieł i podziemi jak ze mnie baletnica!
- Dlatego widz, że wspaniały zemnie Lord Lucyfer i ..., co takie oczy? Pamiętasz jak gadałeś,
że rodzice cię zapisali jak byłeś mały na balet...
- Miałem 6 lat! I tylko rok chodziłem! Bo mnie wyrzucili! Więc widzisz jaki kiepska
ze mnie baletnica..
- Dobra ale tak serio; Jestem Brooks... Adam Brooks.
- A ty w Jamesa Bonda się bawisz? Eh.. Jam Książe Dejwid Dave per Smok Martínes,
mów mi David lub Smok jesteśmy z prefektami Ombrelune plus ja jestem kapitanem
drużyny Luniaków.
- Ja jestem Zastępcą! A na mnie Diabeł wołają
- Oj tam a ty? Masz jakąś ksywkę?
- Nie..
- Trza jej Smoku wymyśle!
- Jestem za!
- Ale ja muszę iść...
- Pewnie ją zanudziliśmy, że chce się zmywać.
- To ty pieprzysz jak najęty, Blądyneczko!
- Odczep się od moich włosów! Masz coś do niech??!
- Nieeeee... Nie mam nic do włosów za to ty masz całą szafę odżywek i innych świńst!
- Wcale nie!
- Wcale Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie.. - Przestałem bo usłyszałem śmiech spojrzeliśmy na nową a ona się z nas śmiała.. Dobre i to.
- A nie mówiłem że pajac jeden? A tera chodź do Wujcia Smoczusia i powiedz gdzie musisz dojść
to Ci pomożemy się tam dostać.. Przynajmniej ja - Powiedziałem posyłają jej jeden z moich supcio
uśmiechów.
< Mylène?? No ewentualnie Diaaaabeł?
...
- ADAM!
...
- Diabeł!
...
- DIABEŁ!
...
- KURWA, LUCYFERZE JEDEN OTWIERAJ TO OKNO!
Krzyknąłem i znów walnąłem w przymknięte okno, pięścią.
- CZEGO!? Nie widzisz? Ludzie chcą SPAĆ! - odkrzyknął siadając i rzucając w stronę
okna poduszą by po chwili znów walnąć spać.
- Czego?? Siedzę na tej pieprzonej miotle przed twoim oknem od 15 minut! Ubić cię
to za mało powiedziane! Mieliśmy iść o 10 na Plac! Pamiętasz?! Mieliśmy się
z dziewczynamispotkać!
- BOŻE NO PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE STAŁO TAKIEGO! Wstanę ubiorę się i pójdziemy!
Świat się nie zawali, blondyneczko więc smaruj rogala! - I wtuli nos - Po za tym.. nic się
nie stanie jak się z kwadransik spóźnimy...
- KWADRANS??! KURWA TAK JEST! KWADRANS PO 12!
- CO!?! - Zerwał się - CZEMU MNIE NIE OBUDZIŁEŚ I NIC NIE POWIEDZIAŁEŚ!
- Co??! Od piętnastu minut cię wołam! Listy wysyłałem! Nie mogłem się dostać przez
komin więc musiałem przylecieć! - Powiedziałem a on w tym czasie jak wystrzelona petarda
zaczął się ubierać... <Ciekawy widoczek, Diabełek w majteczkach ^.^>
- JUŻ! - Krzykną po kilku minutach i z miotłą w ręku otworzył okno, by zaraz siedzieć
na miotle obok mnie. - To jazda one nas zatłuką!
- Ciebie, jak już. I nie ma się co śpieszyć...
- To ty mnie poganiałeś, więc o co ci chodzi!?
- TO, że nie chciało im się na CIEBIE czekać. Możemy teraz na luzie, pochodzimy
se i później do nich dołączymy co ty na to?
- Stoi!
~*~
- Ok, to szaty mamy, książki też... Ej! Słuchasz mnie??
- Yyy.. CO? ZNACZY! Oczywiście, barbie! - Powiedział szczerząc się, ja zaś
przymknąłem oczy i walnąłem go z otwartej, w potylice.
- Bo ci wierze, oh Bosski Adamie! Gdzież twój Eden? Gdzież twa Ewa?
- Oczywiście, żem Boski! Mój Eden powiadasz? Tam za górami, za lasami,
jeziorami i łąkami! Mieści się Mój Eden gdzie latamy na miotłach i gramy w Quidditcha!
A Ewa, ma piękna... Ahgg! Gdzieś ją wcięło i nie chciała czekać na swego Boskiego Adama!
- Chyba Gównianego!
- Co tam powiadasz, biedoto? Smoki i Dzieci głosu nie mają!
- Ryby, pacanie! Ryby i Dzieci głosu nie mają, zakuta lalko!
- Sam jesteś lalą, Blond Barbie!
- Odezwał si...! - Pewnie byśmy się kłócili dalej i dalej... dalej.. Gdyby nagle jak torpeda
nie wyskoczył, jakiś dzieciak, a raczej jakaś brunetka i o mało na nas nie wpadła lecz ostro
zahamowała.
- Yyy... Przepraszam. - Powiedziała lekko rumiana na twarzy.
- Spoko, maleńka. Gdzież ci tak śpieszno! - Powiedział z głupkowatym uśmiechem diabeł
ja za to, parsknąłem i uderzyłem otwartą ręką w głowę
- FACEPALM!
Młoda zmarszczyła brwi - pewnie nie spodobało jej się 'maleńka'.
- Idioto zamknij się, jeszcze nam ją wystraszysz i co to będzie?
- Wcale nie jesteście straszni więc czemu niby mam się was bać? - Po widziała urażonym
głosem. ''Pewnie Papillon oni nie lubią jak się mówi że się czegoś boją czy coś''
- Spoko-roko, - powiedziałem podnosząc ręce do góry - Papillonem jesteś nie?
- Eeyyy.. No nie... - Powiedziała chyba zmieszana.
- Nie? Ah niech zgadnę! To twój pierwszy rok, nie?
- Tak. Jestem Mylène Soleil.
- No chłopie! Trza przywitać koleżankę może będzie u nas?!
- Wątpię stary jestem pewien że będzie papillonem! - Diabeł przytakną a ja z uśmiechem
podszedłem do nowej i objąłem ramieniem - A tera Jam jest Wujcio Smok, wbrew pozorom
dzieci nie zjadam... No może czasem te sztywniaki, Orlaki zdarza mi się chapnąć! A ten Pajac
To Diabeł. Wbrew pozorom taki z niego Władca piekieł i podziemi jak ze mnie baletnica!
- Dlatego widz, że wspaniały zemnie Lord Lucyfer i ..., co takie oczy? Pamiętasz jak gadałeś,
że rodzice cię zapisali jak byłeś mały na balet...
- Miałem 6 lat! I tylko rok chodziłem! Bo mnie wyrzucili! Więc widzisz jaki kiepska
ze mnie baletnica..
- Dobra ale tak serio; Jestem Brooks... Adam Brooks.
- A ty w Jamesa Bonda się bawisz? Eh.. Jam Książe Dejwid Dave per Smok Martínes,
mów mi David lub Smok jesteśmy z prefektami Ombrelune plus ja jestem kapitanem
drużyny Luniaków.
- Ja jestem Zastępcą! A na mnie Diabeł wołają
- Oj tam a ty? Masz jakąś ksywkę?
- Nie..
- Trza jej Smoku wymyśle!
- Jestem za!
- Ale ja muszę iść...
- Pewnie ją zanudziliśmy, że chce się zmywać.
- To ty pieprzysz jak najęty, Blądyneczko!
- Odczep się od moich włosów! Masz coś do niech??!
- Nieeeee... Nie mam nic do włosów za to ty masz całą szafę odżywek i innych świńst!
- Wcale nie!
- Wcale Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie.. - Przestałem bo usłyszałem śmiech spojrzeliśmy na nową a ona się z nas śmiała.. Dobre i to.
- A nie mówiłem że pajac jeden? A tera chodź do Wujcia Smoczusia i powiedz gdzie musisz dojść
to Ci pomożemy się tam dostać.. Przynajmniej ja - Powiedziałem posyłają jej jeden z moich supcio
uśmiechów.
< Mylène?? No ewentualnie Diaaaabeł?
Od Mylène do David'a i Adam'a
W końcu znalazłam się na placu Horkruksów! Razem z mamą, wujem i kuzynką chodziliśmy między sklepikami i z ciekawością przyglądaliśmy się nowościom. Wujo co jakiś czas zerkał na mnie, a w jego oczach widziałam ukrywaną pogardę. Byłam w końcu mieszańcem…
Doszliśmy do sklepu z miotłami itp. Susan rzuciła się na szybę, a ja prychnęłam znudzona. On tylko o tym.
- Mylene? Mogłabyś iść do Madame Malkin, by kupić sobie szaty? My w tym czasie zostaniemy z twoją kuzynką. – Powiedziałam moja mama. – Wiesz ona jest młodsza i w ogóle.
Poszłam więc, tanecznym krokiem, do owego miejsca. Przymiarki przebiegły szybko i sprawnie, a po kilkunastu minutach zmierzałam w stronę sklepu z różdżkami. Gdy tylko uchyliłam drzwi w pomieszczeniu rozległ się przeraźliwy pisk, a potem, w jednym z pudeł, coś zapukało. Zdziwiony sprzedawca, ostrożnym krokiem, podszedł do niego i zdjął pokrywkę. Wziął pudełko w ręce i przeniósł wzrok na mnie.
- Panienka niech podejdzie. – usłyszałam.
Ominęłam zdziwionych klientów, podbiegając do miejsca.
- Ta różdżka już sama panienkę wybrała. – rzekł z uśmiechem.
Wzięłam ją w ręce i w tym samym momencie z jej czubka wystrzeliły kolorowe iskry i, ku zaskoczeniu innych, motyle.
- Proszę uważać na nią. Myślę, że jest zdolna do samodzielnego działania. Do jej stworzenia użyto drzewa sosnowego i rogu jednorożca. Ma naprawdę wielkie możliwości.
Przy całej sytuacji w ogóle się nie odzywałam. Przytakiwałam tylko głową, zapłaciłam i skinieniem pożegnałam się.
Próbując ochłonąć po tych wrażeniach, uznałam, że przebiegnę się i poszukam rodziny. Wyskakując zza za krętu o mało co nie wpadłam na dwóch starszych chłopaków, zmierzających w przeciwnym kierunku. Ostro zahamowałam.
- Yyy… Przepraszam. – powiedziałam lekko zawstydzona.
(David, Adam?)
Doszliśmy do sklepu z miotłami itp. Susan rzuciła się na szybę, a ja prychnęłam znudzona. On tylko o tym.
- Mylene? Mogłabyś iść do Madame Malkin, by kupić sobie szaty? My w tym czasie zostaniemy z twoją kuzynką. – Powiedziałam moja mama. – Wiesz ona jest młodsza i w ogóle.
Poszłam więc, tanecznym krokiem, do owego miejsca. Przymiarki przebiegły szybko i sprawnie, a po kilkunastu minutach zmierzałam w stronę sklepu z różdżkami. Gdy tylko uchyliłam drzwi w pomieszczeniu rozległ się przeraźliwy pisk, a potem, w jednym z pudeł, coś zapukało. Zdziwiony sprzedawca, ostrożnym krokiem, podszedł do niego i zdjął pokrywkę. Wziął pudełko w ręce i przeniósł wzrok na mnie.
- Panienka niech podejdzie. – usłyszałam.
Ominęłam zdziwionych klientów, podbiegając do miejsca.
- Ta różdżka już sama panienkę wybrała. – rzekł z uśmiechem.
Wzięłam ją w ręce i w tym samym momencie z jej czubka wystrzeliły kolorowe iskry i, ku zaskoczeniu innych, motyle.
- Proszę uważać na nią. Myślę, że jest zdolna do samodzielnego działania. Do jej stworzenia użyto drzewa sosnowego i rogu jednorożca. Ma naprawdę wielkie możliwości.
Przy całej sytuacji w ogóle się nie odzywałam. Przytakiwałam tylko głową, zapłaciłam i skinieniem pożegnałam się.
Próbując ochłonąć po tych wrażeniach, uznałam, że przebiegnę się i poszukam rodziny. Wyskakując zza za krętu o mało co nie wpadłam na dwóch starszych chłopaków, zmierzających w przeciwnym kierunku. Ostro zahamowałam.
- Yyy… Przepraszam. – powiedziałam lekko zawstydzona.
(David, Adam?)
piątek, 2 stycznia 2015
Uczennica Domu Papillonlisse: Mylène Soleil
Mylène Soleil




Imię: Mylène.
Pseudonim/Ksywka:
Pseudonim/Ksywka:
Nazwisko: Soleil.
Krew: Pół Krwi
Rok: Pierwszy
Data Urodzenia: 13 grudzień.
Dom: Papillonlisse
Drużyna Quidditch'a:
Chłopak: ..
Rodzina:
Mama – Margaret
Tata – Peter
Wujo – Roberto
Kuzynka - Susan
Mama – Margaret
Tata – Peter
Wujo – Roberto
Kuzynka - Susan

Sowa: Feliksa – płomykówka


Towarzysz: Charlie - kot brytyjski


Różdżka: Sosna, róg jednorożca, odpowiednio giętka, 12 cali.
Ciekawostki:
~ Bogin - Brak.
~ Patronus - Brak.
~ Genetyka - ...
~Zdolności - Na razie brak.
~ Inne - ...
Ulubiony Przedmiot: Eliksiry, zaklęcia.
Znienawidzony Przedmiot: Raczej nie mam tego „znienawidzonego”
~ Stajnia - Papillon (fr. Motyl)
~ Stajnia - Papillon (fr. Motyl)
Właściciel - pudel

Zainteresowania: Kocham czytać książki. Lubię też oglądać filmy fantasy,
science fiction, akcja, dramat. Nie jestem romantyczką. Gram w tenisa,
pływam. Nienawidzę biegów długodystansowych. W przyszłości marzę
o zostanie aktorką. Pasjonuje mnie wszystko, co jest z tym związane.
Czasem też śpiewam i gram na keyboardzie lub gitarze. Uwielbiam rysować.
Jednym słowem - jestem artystą. Interesuję się nauką, nowoczesnością.
Jestem kociarą. Lubię owoce morza, pizzę, makarony.
Nie przepadam za rzeczami słodkimi.
science fiction, akcja, dramat. Nie jestem romantyczką. Gram w tenisa,
pływam. Nienawidzę biegów długodystansowych. W przyszłości marzę
o zostanie aktorką. Pasjonuje mnie wszystko, co jest z tym związane.
Czasem też śpiewam i gram na keyboardzie lub gitarze. Uwielbiam rysować.
Jednym słowem - jestem artystą. Interesuję się nauką, nowoczesnością.
Jestem kociarą. Lubię owoce morza, pizzę, makarony.
Nie przepadam za rzeczami słodkimi.
Aparycja: Jestem brunetką z kręconymi włosami, które „żyją własnym życiem”.
am bladą cerę. Jestem chuda, mierzę 175 centymetrów.
Ubieram się modnie i stylowo. Posiadam heterochromię, czyli dwukolorowe
oczy. Jedno oko zielone, a drugie niebieskie.
am bladą cerę. Jestem chuda, mierzę 175 centymetrów.
Ubieram się modnie i stylowo. Posiadam heterochromię, czyli dwukolorowe
oczy. Jedno oko zielone, a drugie niebieskie.
Charakter: Uparta, tajemnicza, odważna - takim mianem określają mnie inni.
Jestem odważna, jestem uparta i jestem tajemnicza, lecz jestem też delikatna.
Mogę ukrywać emocje, ale łatwo mnie zranić, a ja nie zapominam.
Mam często huśtawki nastrojów, co czyni mnie lekką wariatką.
Jestem raczej optymistką, ale kiedy mam zły humor sprawiam, że innym
nie chce się żyć. Moje pogardliwe do świata zachowanie odstrasza moich
znajomych i nowych ludzi. Gdy już ktoś mnie bliżej pozna pokazuję tą
weselszą stronę. Żarty, wygłupy, szalone pomysły. Jestem inteligentna i mądra.
Zaufanych przyjaciół darzę honorem i przyjacielskością, choć czasami nawet
dla nich jestem mega wredna. Nie znoszę sprzeciwu, chyba że ktoś go uzasadni.
Lubię władzę, ale nie lubię przebywać zbyt dużo z ludźmi.
Jestem raczej typem samotnika.
Jestem odważna, jestem uparta i jestem tajemnicza, lecz jestem też delikatna.
Mogę ukrywać emocje, ale łatwo mnie zranić, a ja nie zapominam.
Mam często huśtawki nastrojów, co czyni mnie lekką wariatką.
Jestem raczej optymistką, ale kiedy mam zły humor sprawiam, że innym
nie chce się żyć. Moje pogardliwe do świata zachowanie odstrasza moich
znajomych i nowych ludzi. Gdy już ktoś mnie bliżej pozna pokazuję tą
weselszą stronę. Żarty, wygłupy, szalone pomysły. Jestem inteligentna i mądra.
Zaufanych przyjaciół darzę honorem i przyjacielskością, choć czasami nawet
dla nich jestem mega wredna. Nie znoszę sprzeciwu, chyba że ktoś go uzasadni.
Lubię władzę, ale nie lubię przebywać zbyt dużo z ludźmi.
Jestem raczej typem samotnika.
Historia: Mama wywodzi się ze czysto krwistej rodziny, a tata z szlacheckiej.
Oboje są lekarzami, choć ona nadal używa czarów.
Jesteśmy bogatą, normalną rodziną.
Oboje są lekarzami, choć ona nadal używa czarów.
Jesteśmy bogatą, normalną rodziną.

Subskrybuj:
Posty (Atom)

